Oczami Margaret:
-Proszę pani, za tydzień odbędzie się rozprawa, na której pani musi się stawić - powiedział policjant z poker face.
Muszę napisać do córki i wyjaśnić jej wszystko. Przecież ona nie wie dlaczego ich pobiłam. Nie, jednak nie dam rady, lepiej napiszę list.
Skończywszy pisać poprosiłam policjanta o doręczenie go mojej córce.
Oczami Elizabeth:
Dziś rano obudziłam się wypoczęta.
Skoczyłam do szafy, wyciągnęłam z niej ciuchy i udałam się z nimi do łazienki, aby się przebrać i lekko pomalować.
Gotowa zeszłam na dół przygotować zrobić śniadanie.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Podchodzę, otwieram, a tam ZNOWU TEN POLICJANT. Myślę se - " co on chce ode mnie?"
-Dzień dobry, przyszedłem powiadomić panią, że za tydzień odbędzie się rozprawa, na której będzie pani zeznawać jako świadek - powiedział policjant.
- Dobry, pan se chyba jaja znowu robi.
- Nie i przerabialiśmy ten temat. Mam tu dla pani list od matki. Do widzenia - powiedział i odszedł.
Weszłam do salonu, usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać list:
Dręczy Cię pewnie pytanie - "Dlaczego ona to zrobiła?". Szczerze sama zadaję sobie to pytanie. Chyba dlatego, że miałam taki kaprys. Wiesz musiałam odreagować po nie udanym wywiadzie, a oni byli najbliżej. Teraz opiszę Ci jak dokładnie to się wydarzyło :
Gdy wywiad się skończył podszedł do mnie szef i wykrzyczał mi w twarz:
- To był najgorszy wywiad jaki wyemitowaliśmy!!! Zwalniam Cię!!! - i tak po prostu odszedł. Muszę jakoś odreagować. Wim pójdę się przejść. Świerze powietrze dobrze mi zrobi- pomyślałam.
Szłam sobie ulicą i przechodząc obok Twojej ulubione kawiarni pomyślałam, że wezmę Ci coś na wynos.
Zamówiłam sobie latte, a tobie kremówkę.
Gdy odebrałam zamówienie odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam ICH- One Erection (czyt. erekszyn)
Czy jak ich tam zwą.
Myślałam, że mnie szlak jasny trafi, przez tych kretynów straciłam robotę.
Podeszłam do ich stolika. Wzięłam ze sobą kubek latte i wylałam jego zawartość prosto na twarz najbliżej stojącego mnie Niall'a. Następnie talerz z twoją kremówką rozbiłam o głowę znów Niall'a, choć celowałam w Harry'ego. Louis i Zayn próbowali mnie zatrzymać lecz im się nie udało, a Liam dzwonił w tym czasie na pogotowie. W ogóle się tym nie przejmując uciekłam z kawiarni.
Twoja kochająca matka Margaret
Przeczytawszy list postanowiłam, że dowiem się w jakim szpitalu on leży i jaki jest jego stan zdrowia.
Po dwóch godzinach męczarni w końcu odnalazłam ten szpital i od razu się tam udałam. Dom zamknęłam na klucz i ruszyłam na stację metra, żeby później nim dostać się do szpitala.
Gdy dojechałam na miejsce podeszłam do młodej pielęgniarki w blond włosach, aby dowiedzieć się w jakiej sali on leży.
Moja rozmowa z blondyną:
- Przepraszam, wie pani gdzie leży Niall Horan? - spytałam się z oczkami a'la kot ze shreka.
- Wiem, ale nie wiem kim pani jest.
- Ja jestem człowiekiem, kobietą, córką, uczennicą, wnucz...
- Ale dla pana Niall'a ciemnoto - chamsko mi przerwała i jeszcze nawrzeszczała na mnie.
- Kuzynką.
- A więc sala 169 OIOM ( oddział intensywnej terapii, jak by ktoś nie wiedział :) ) No nie mogę ona mi uwierzyła. Haha, ale ona jest głupia. Pewnie nie wie, że on gwiazda i dała się nabrac. Haha
Ślicznie podziękowałam i skierowałam się w stronę wskazanej przez pielęgniarkę sali.
Gdy doszłam na miejsce ujrzałam go przez szybę. Leżał tam nieprzytomny. Głowę miał zawiniętą w bandaże, a ciało podpięte do różnych urządzeń.
Nagle zrobiło mi się słabo. Osunęłam się po ścianie i zaczęłam ryczeć. Jak można zrobić komuś niewinnemu taką krzywdę - pomyślałam.
Po chwili podszedł do mnie ktoś. Podniosłam głowę i zobaczyłam chłopaka w loczkach i zielonych oczach.
- Co się stało? - spytał wyraźnie zmartwiony.
- Jjjj...jjj...aaa..- wyjąkałam i wyleciałam ze szpitala prosto do domu.
Wbiegłam do pokoju, wpadłam na łóżko i odpłynęłam.
---------------------------
Witamy was po tak długiej przerwie. Przepraszam za wszystkie błędy. Jak podoba wam się rozdział? Proszę komentujcie bo dla was to tylko ok. 2 minuty, a dla nas zaciesz na cały dzień =)
Nagle zrobiło mi się słabo. Osunęłam się po ścianie i zaczęłam ryczeć. Jak można zrobić komuś niewinnemu taką krzywdę - pomyślałam.
Po chwili podszedł do mnie ktoś. Podniosłam głowę i zobaczyłam chłopaka w loczkach i zielonych oczach.
- Co się stało? - spytał wyraźnie zmartwiony.
- Jjjj...jjj...aaa..- wyjąkałam i wyleciałam ze szpitala prosto do domu.
Wbiegłam do pokoju, wpadłam na łóżko i odpłynęłam.
---------------------------
Witamy was po tak długiej przerwie. Przepraszam za wszystkie błędy. Jak podoba wam się rozdział? Proszę komentujcie bo dla was to tylko ok. 2 minuty, a dla nas zaciesz na cały dzień =)